Spór o zmienne oprocentowanie kredytów złotowych wychodzi poza pojedyncze procesy. Polskie sądy pytają TSUE, czy mechanizm oparty na wskaźniku referencyjnym może być badany pod kątem przejrzystości, równowagi stron i skutków dla umowy. Dla kredytobiorców oznacza to nie gotową odpowiedź, lecz ważny etap w ocenie ich praw.
Czym są pytania prejudycjalne i po co sąd kieruje je do TSUE
Pytanie prejudycjalne jest narzędziem z art. 267 TFUE1. Sąd krajowy nie prosi w nim Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o rozstrzygnięcie konkretnego sporu między bankiem a kredytobiorcą, lecz o wykładnię prawa Unii. Dopiero po otrzymaniu odpowiedzi polski sąd stosuje ją do własnej sprawy.
W sporach konsumenckich znaczenie ma przede wszystkim dyrektywa 93/13/EWG2. To ona wyznacza standard kontroli nieuczciwych warunków umownych, w tym warunków nieuzgodnionych indywidualnie, które mogą powodować znaczącą nierównowagę praw i obowiązków stron. Dlatego pytania prejudycjalne wibor nie są akademickim sporem o konstrukcję wskaźnika. Ich praktyczny sens polega na tym, że sądy chcą ustalić, czy konsument otrzymał umowę zrozumiałą ekonomicznie, a nie tylko poprawną formalnie.
Mechanizm pytań do TSUE porządkuje też orzecznictwo. Jeżeli w wielu sprawach pojawia się podobny problem, odpowiedź Trybunału staje się punktem odniesienia dla innych sądów. Nie zastępuje jednak analizy konkretnej umowy, dokumentów przedkontraktowych, daty zawarcia kredytu ani sposobu poinformowania konsumenta o ryzyku zmiennej stopy.
Sprawa C-471/24 – przełomowa sprawa WIBOR w TSUE
Największe zainteresowanie budzi obecnie sprawa wibor w tsue zainicjowana przez Sąd Okręgowy w Częstochowie (sygn. akt I C 1226/23). Wniosek otrzymał sygnaturę C-471/24. Sąd pyta, po pierwsze, czy dyrektywa 93/13/EWG pozwala badać postanowienia umowy dotyczące zmiennego oprocentowania opartego na wskaźniku WIBOR. Po drugie, czy taka klauzula może podlegać kontroli również w świetle art. 4 ust. 2 dyrektywy, a więc standardu prostego i zrozumiałego języka. Po trzecie, sąd pyta, czy brak właściwego poinformowania konsumenta o ryzyku zmiennej stopy, sposobie ustalania wskaźnika i wątpliwościach związanych z jego transparentnością może oznaczać sprzeczność z dobrą wiarą oraz znaczącą nierównowagę stron. Po czwarte, pojawia się pytanie o skutek ewentualnej abuzywności: czy umowa może dalej obowiązywać jako kredyt oprocentowany wyłącznie stałą marżą banku.
Ten zestaw pytań jest istotny, ponieważ dotyka samego rdzenia sporów o kredyty złotowe. Nie chodzi wyłącznie o wysokość rat w określonym miesiącu, ale o to, czy konsument mógł w chwili zawierania umowy realnie zrozumieć mechanizm, który przez wiele lat wpływa na koszt kredytu. Sąd stawia problem w sposób szeroki: od dopuszczalności kontroli, przez standard informacji, aż po konsekwencje dla dalszego trwania umowy.
